your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

Cannes 2017: Ismael's Ghosts


W ostatnich latach canneńskie filmy otwarcia były w najlepszym razie niezłe („Café Society”) w najgorszym… no cóż, były „Grace księżną Monako”. Film Arnauda Desplechina plasuje się gdzieś pomiędzy, prezentując poziom średni, ale nie tragiczny. Jest to nieco rozczarowujące, bo po autorze niezłego „My golden years” (pokazywanego w Cannes dwa lata temu w sekcji Director’s Fortnigh) spodziewałem się czegoś lepszego, wybijającego się na tle filmów z ostatnich lat.

„Ismael’s Ghosts” jest bardzo nierówne. Czasem potrafi czymś pobudzić do życia, zauroczyć i zaintrygować, a czasem powoduje zgrzytanie zębami albo szyderczy śmiech. Im bliżej jesteśmy końca historii, tym więcej jest powodów do tego drugiego stanu, a mniej zbawiennych momentów oglądania czegoś satysfakcjonującego.

Film początkowo jest dość mylący, bo historia przeskakuje pomiędzy wydarzeniami współczesnymi, sprzed dwóch lat oraz (kiepskim) szpiegowskim filmem sensacyjnym nad którym pracuje główny bohater. Oddzielne warstwy narracyjne zasygnalizowano wprawdzie czytelnie, ale przejścia pomiędzy nimi są mało płynne, bo przy montażu stosowano chyba tępą kosę.

Desplechin (i dwie współscenarzystki) niespecjalnie też czują dialogi, bo wkładają postaciom w usta toporne wypowiedzi, fałszywe nuty zbyt często płyną z głośników, z czym współgra zachowanie bohaterów, któremu często brakuje logicznej ciągłości. Negatywne wrażenie pogarsza zbyt egzaltowana gra aktorska i teatralne ciskanie rekwizytami. Bywa jednak, że (chyba) zniechęceni kiepskimi dialogami, aktorzy nawet nie próbują wkładać w to jakiegoś serca i snują się wtedy po ekranie bez przekonania.

Historia, początkowo dość interesująca, jest dość chaotyczna, niepoukładana, reżyser mnoży zbyteczne sceny i pod koniec filmu ciężko jest powiedzieć, o co mu tak w zasadzie chodziło.

www.kinofilia.pl

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook